Szukaj na tym blogu

21/12/25

Wielka miłość

 Zawieszeni między niebem, a ziemią.

 Z głową w chmurach idziemy powoli. 

Już nie chcemy zmieniać niczego.

Chociaż prawda tak bardzo boli. 


Wielką miłość mijamy po drodze .

Tę co ślad swój w pamięci wyryła .

Miała zostać z nami na zawsze,

Przeminęła jak mała chwila.


Pierwsza, druga, a potem następna,

Bo tak trudno kroczyć samotnie. 

Szczęście troska po drodze zabiła,

Zasmucona siadasz przy oknie.


Gdy w głąb duszy czasem zaglądasz,

Wiesz, że miało być przecież inaczej.

Choć o Mlecznej Drodze marzyłaś,

Kamieniołom los ci przeznaczył.


Walczysz z czasem i beznadzieją,

By noc ciemna ci nie przerwała. 

Życie zbyt szybko mija,

Widzisz wnuczka już wstała.




02/12/25

 strach ma wielkie oczęta

 i gulą w gardle stoi. 

wszystko co złe pamięta, 

własnego oddechu się boi.


tak trudno jest go przekonać,

że przyszedł  tu niepotrzebnie.

nikt na niego nie czeka,

z nim mina każdemu rzednie. 


kłębku radości merdający ogonem,

jak tylko wyczujesz że wracamy do domu.

w twych oczach jest nadzieja że z nami zostaniesz,

i strach że coś zbroisz  i wtedy zmienię zdanie.


jak ci wytłumaczyć, że tamto się skończyło.

nie trzeba trząść się i czołgać by zasłużyć na miłość.

czasem coś się wydaży lecz to nie koniec świata,

zniszczone okulary to tylko mała        łata.



Kolęda

 Już odjechały sanie Mikołaja 

Wigilijna  gwiazda nam świeci 

Choinka lśni wystrojona 

W kręgu usiadły dzieci.


Na stole potraw dwanaście 

Tak jak tradycja każe

I jedno wolne nakrycie 

Dla gościa, może tu zajrzeć.


Nim się kolacja rozpocznie 

Życzenia rozbrzmiewają 

Te najgorętsze, prosto z serca

Ochroną niech otaczają.


Święta już rozpoczęte 

Wszyscy są tacy szczęśliwi

Więc do żłóbka idziemy

Cud narodzin podziwiać.


Nie wszyscy jednak mogą

Świętować z rodzinami,

Ktoś w ciszy wychodzi na dyżur

O nich w święta też pamiętajmy.




26/11/25

Halinko

 Czerwonowłosa  dziewczyno, 

Z radosnym uśmiechem na twarzy,

Patrzę  na ciebie i myślę co jeszcze  się wydarzy.


Arbitrem elegancji jesteś dziś w naszym gronie,

Przepiękne fascynatory wykonały twe dłonie.

Dekoratorka i stylistka w tym świetnie się czujesz,

Lecz równie pięknie wiersze interpretujesz.  


Strofą wiersza jesteś, płynącą przez niepogodę.

I w każdej chwili dostrzegasz czar dnia.

Lekkim krokiem zatańczysz walczyka, 

Choć do tańca kropla deszczu na szybie ci gra.


Czas zatrzymał się dla ciebie.

Młodość w twym sercu została,

Gdy w kolorowym kapeluszu  

Niczym motyl się fruwałaś.

20/11/25

MELANCHHOLIJNY GRUDZIEŃ

Zamarznięte ziemnia , skry  w słońcu  błyszczące,

Ośnieżone drzewa wkrótce zimowy zacznie się koncert.

Dla tych co czarne złoto, spod ziemi wydobywali.

Pomimo strachu o życie pod ziemię latami  zjeżdżali.


Papież  miał swoje kremówki , a górnicy Basię 

Na "osłodę życia"  niebo w gębie zda się.

Codziennie nad nimi  święta Barbara  czuwała

By zdrowi  powrócili,  tam na nich rodzina czekała.


Grudniową piosenkę zanucę, 

Grudniową piosenkę zaśpiewam 

Słońce tak nisko nad ziemią 

Nagie szumią nam drzewa. 


Dziś hełmy z głowy zdjęte, 

Kilofy w dół odwrócone

To miasto górnictwem stało, 

Na mężów czekały żony.


Ucichły echa Barbórki 

Śpiewy górnicze przebrzmiały

Dziś tylko opuszczone szyby

I wspomienia zostały


Lecz życie na nic nie czeka, 

Kalendarz zmienia datę

Pora na Mikołaja i jego dary bogate.


Daj więc nam dar z serca 

To czego wszystkim brakuje,

Miłości i nadziei  choć najwięcej kosztuje.


 Lubię długie zimowe wieczory, 

Śniegiem okrytą ziemię,

I wspomnienia z dzieciństwa,  

Czas w pamięci zamknięty.


Zjazdy na sankach, na lodzie piruety,

Ze śmiechem śnieżki się rzucało,

A po powrocie do domu z ciepłą herbatą

 Przy piecu  się rozgrzewało.

 

Im bliżej końca miesiąca więcej w domu się dzieje.

Choinki ozdoby prezenty wszyscy na święta czekają.

Nastrój taki podniosły o wszystkim trzeba pamiętać.

Cała rodzina przy stole.  Święta, zbliżają się święta. 


Rok powoli się kończy, nowe piszemy plany. 

Tańce, cekiny muzyka...Sylwester.

Szampańską zabawą do rana Nowy Rok przywitamy. 

A po przebudzeniu nic poza datą raczej nie zmieniamy.


15/11/25

PÓŹNA JESIEŃ

 Lubię jesień za jej kolory 

I grzane wino w długie wieczory 

A nawet choć może zabrzmieć to dziwnie 

Lubię ja za wiatr hulający w kominie 


Koniec października to magii początek

Uczcić Dziady nakazuje słowiański  obyczaj

Potem łuny zakwitną nad miejscem zadumy

Tak tak pierwszego przychodzą tam tłumy


Z modlitwą , świeczką czy kwiatem w dłoni

Zjawiają się wszyscy by przez chwilę wspomnieć

O tym że byli nam bliscy chociaż odejść musieli

Że pamiętamy i czas tego nie zmieni.


Dni jak kartki z kalendarza szybko ulatują

Już jest jedenasty i noc podchorążych wiwatuje

Za wolną i niepodległą ile w nich było nadzieji 

Nie zastanawiali się czy warto, walczyli ginęli


Jeszcze dobrze nie przebrzmiały tamtej nocy famfary 

Odpięli kotyliony przyszedł czas na czary.

Bo przecież listopad ma wieczory długie

Zdało by się przytulić kogoś kogo lubię


A więc dalej wosk na wodę wylewamy 

Może Andrzej powróży i się pośmiejemy

Będziemy balować z przemożną nadzieją

Że czary się spełnią i smutki rozwieją. 





04/11/25

Ach zdrowie

 Ból niczym przyjaciel budzi mnie

Pozostając do następnego ranka.

Cicho szepcze przyzwyczaj się,

Dzień beze mnie to niespodzianka.


Ból uświadamia trud istnienia

Każe zdrowie szanować.

Jak często nie myślimy,

Że możemy potem żałować.

 

Ile razy mówiłaś - dziś nie bo czasu brakuje

Pamiętaj, że trudno naprawić , to co już się zepsuje.

Zdrowie to taka bestyjka, na nic się nie ogląda.

Im dłużej je ignorujesz tym więcej od ciebie żąda. 

03/11/25

Kocham cię życie

 Zbyt mocno kochałam 

Raniąc samą siebie.

Ze szczęścia szalałam

Gdy odnalazłam ciebie.


Kocham cię życie , choć czasem 

Wyrywasz mi się z rąk.

Zostań tu ze mną,

Nie odchchodź więcej stąd.


Pragnę dostać kilka radosnych lat.

Znowu pokochać ten  szalony  świat.

Szczęśliwą być nie płakać nocą już.

Uciszyć w sobie zarzewie przyszłych burz. 



Zaduszki

 Jak dobrze , że pada deszcz.

Ludzie w domach pochowali się.

Ja za to dziś , na spacer z myślami

Mogę iść.


Nie patrzy nikt na mą twarz,

Nie zastanawia się czy to łza,

Czy kropla deszczu powoli spływa.

Cisza w koło, cisza prawdziwa.


Zmoknięty liść już nie szeleści,

Nie unosi się radośnie na wietrze.

Na mogiłach przemoczony krzyż,

Modlitwy cicho im szepcze.

AI, czyli zimna kalkulacja moje łzy i twoja wiedza

 

Pozwól mi mieć prawo do błędu, nie jestem z kamienia,

Ta rysa to moje serce i niech się nie zmienia.

Diamenty ponoć są wieczne, lecz z moich oczu

Łzy płyną mimowoli, a jak płyną – serce boli.


Nie jestem idealna, nic na to nie poradzę,

Czasem jeszcze upadnę i rękę we wrzątek wsadzę.

Zawsze powtarzam sobie to, co już słyszałam:

Że zbłądzić to rzecz ludzka, więc naukę z błędów brałam.


Sztuczna inteligencja rzadko się myli,

Duży wybór nam daje w tej jednej chwili.

Wszystko jest takie piękne i tak idealne,

Tylko duszy w tym nie ma – żadnej.

 

29/10/25

Zakazany owoc

 

Kolorowe liście sfrunęły z drzew,

Jesienne dni sa takie krótkie.

Za chwile wieczór rozpocznie się

W domu jest tak przytulnie


Stłumione światło, muzyka w tle

W kominku iskry żarzą się.

Filmowy amant na ekranie,

Ja nic nie widzę patrzę na nie...


Zakazany owoc słodszy ma smak.

Pożądanie jego podnieca  tak.

Myślą dotykasz by nie spadł liść

Dłoń wyciągasz powoli , ach czy to dziś?


Im dłużej czekasz tym bardziej chcesz.

Natręctwo myśli dopada cię .

I już sam nie wiesz pragniesz czy nie, 

Powiedz mi czy  boisz go się?


Gdy już go weźmiesz  opada mgła 

 Widzisz że.słodycz  cierpki smak ma.

Ułuda prysła i znikł już czar.

Czy grzech łakomstwa był tego wart?

Jesień

modlitwa  szeptana

krzykiem opadających liści

krople deszczu niczym łzy 

obmywają rany drzew


barwny dywan okrywa

zmęczoną  ziemię

złudzenia i marzenia 

spadają odlatując w dal


pozostaje tylko mgła

otulająca ból przemijania

23/10/25

Słowiańscy bogowie

 W dawnych czasach 

Te ziemię porastał las ,

I we władaniu była Polan.

Gdzie Lech Czech i Rus 

Jak jeden brat rządzili dookoła 


Bogów też mieli swoich

Potężnych , im się kłaniali.

By dobro w domu zagościło  

Dary w ofierze dostawali. 


Był Światowid co  patrzył 

Na świata cztery strony,

I gromowładny Perun,

Był Swarożyc Bóg ognia szalony.


Weles władca zaświatów

U bram Wyraju siedział,

Pilnując snu wiecznego

Bo nie był dla każdego.


W boskim kręgu wraz z nimi

Zasiadła Mokosz - Matką życia

Ją zwano, za płodność i urodzaj

Zawsze jej dziękowano.

 



Jutro wiersz ci napisze

Jak liście jesienią ,

Kolorem się mienią 

Mażenia i złudzenia. 


Czasem się zdarza ,

Coś co nas przeraża... Nie!

Niebo zrównało się z ziemią.


Ile to jeszcze lat ,  

Ile to jeszcze chwil ?

 Za tobą dawny świat ,

Przed tobą nowe dni.


Nowe marzenia do spełnienia

i nowe obietnice.

Zobaczysz jeszcze i tobie,  

Wiersz piękny Jutro napisze.


Dziś innym piszą wiersze. 

Wiatr im do ucha rym szepcze

I opowiada o herosach.

Widzisz w lesie jest mgła.


Na polu tańczy dziewczyna bosa.

Wiatr porozwiewał jej włosy,

Przytulił mocno do siebie...


Konik polny skrzypce nastroił.

Gra jej do tańca, gra. 

Ach .Pamięć  tak boli.


Ten drugi Szostakowicza

Nie dla Anny go pisał.

Walca porwał dziś wiatr, 

Gdy w uszach dzwoniła cisza.


Ten walc ach ten walc,

Nucą go liście na drzewach,

Wszędzie muzyka rozbrzmiewa.

 Nie słyszysz tego jeszcze ? 


Jutro wiersz ci napisze

Może przerwie tą ciszę

Tylko usłysz muzykę

Co na dnie serca gra.



02/10/25

Srebrna dama

Znakiem doświadczenia

Nieprzespanych nocy

Jest siatka trosk na twarzy

l srebrne  włosy.


Ciągle brak ci czasu 

Choć masz emeryturę 

Inni siedzą w domu 

Ty wyruszasz w góry . 


Z głową w chmurach chodzisz

Możesz pozwolić już sobie,

Czasem  się zastanawiasz

Po co ja to robię. 


Nie chcesz  tak jak inni

Przy drinku posiedzieć 

Idziesz gdzie nie byłaś

Może znajdziesz siebie.





19/09/25

Leszczynowe sny

 Z leszczynową witką w dłoni

Dziś za szczęściem gonię.

Bo kto jak nie ona 

Obroni od  ognia , złego ducha i pioruna.


To magiczne drzewo mogło  rosnąć w raju

W koło każdej chaty gałązki w ziemię wtykają

W izbie pod  połapem  i na progu domu,

Gałązki leszczyny chroniły  od gromu.


W czasie suszy różdżkarz stary

Źródełko  odszuka takie to z leszczyną czary.

Bo woda to życie i obfite plony,

Pełne stodoły i zielone zagony.


Leszczynowa  pani urodą zachwyca

Złotymi frędzlami przyozdabia lica

Gdy przeminie letni czas 

 Dba też o wiewiórki  orzechy im da.




08/09/25

Bogini Mokosz

Pod stopami Mokoszy 

Wciąż odradza się życie

By Ziemia płodną była

Trzeba życie pokochać, 


 Wymazano imię twoje

Skazano na zapomnienie.

Tak bardzo kobiet  się bali ,

Bo w każdej ciebie szukali .  


Matką i opiekunką jesteś

Wszystkiego co się narodzi,

Wiesz  jak pomóc ,wyleczyć

Lecz umiesz  również  zaszkodzić 


Tak jest na całym świecie.  

To matka dzieci opieką otacza 

Od chwili urodzenia

Do życia zakończenia.


W płótno losu wpisała 

 Tryumfy i  nadzieję, 

 Szczodrym dała zwycięstwa

Innym  rozgoryczenie.


Lecz kochać to jest za mało

Życie trzeba szanować

Zadbać by po nas zostało

Coś więcej niż tylko słowa.


31/08/25

Wiersz

 Wiersz to czasem zadumania chwila,

Błysk w oku, mgnienia ulotne-

Jak ruch skrzydeł motyla,


To modlitwa 

W stronę słońca  skierowana,

Bez upiększeń i łez ocierania. 


Innym razem można dostrzec w słowie,

Śmiech lecz jaki ?

Kto na to odpowie.


Wszak może to być radość.

Chwila tryumfu niepowstrzymana,

Lub ironia i drwina. 


Jest jeszcze uśmiech co łzę ukywa .

Przed złym okiem zasłania.

Te wszystkie emocje wiersz skrywa.


29/08/25

Mokosz

 

Co trzeba zrobić , jakich argumentów użyć 

by dzieci od starych baśni się odwróciły 

Wiarę praojców w kniejach ukryły 

I nowym Bogom pokłoniły.


Tak też u Słowian się stało ,

Dziś gusłem tylko się wydaje. 

Mokoszy imię zapomniane

Szelestem liści  powtarzane.


Matka Ziemia  zawsze o swe dzieci dbała .

Obfite plony przynosząc dostatek dawała

 Nić losu przędła płótno życia tkała.

 Zapomnianą nigdy nie została.



25/08/25

Babie Lato trwaj

 Babie Lato pajęczą przędzie nić,

 W gałęziach wiersze plecie.

 W złotych kolorach z tobą iść ,

 Przywitać  pragnę jesień .


 Młodość wciąż w sercu Tango gra,

 W myślach budujesz lepszy świat,

 Choć nieubłagany czas,

 Przywiązał ci do nogi głaz .


Coraz wyższe są szczyty gór,

 A droga dłuższą się wydaje .

 Zadyszka znowu dusi mnie

 Lecz dalej z życiem tańczyć chcę.


 Ach Babie Lato chwilo trwaj .

 Nie kochać cię nie sposób .

 W wiersze zaplotłam Nawłoci kwiat   

  Już złoci się na dywanie z wrzosów.