Rozerwałam pereł sznur,
nadszedł czas, by rozsypać łzy.
Głęboki oddech, cisza i my…
Nie my – tylko ja i moje sny.
nadszedł czas, by rozsypać łzy.
Głęboki oddech, cisza i my…
Nie my – tylko ja i moje sny.
Poranek po bezsennej nocy,
brak zgody na to, co się dzieje.
Natarczywy w głowie szept:
„Zmień to, nim oszalejesz”.
brak zgody na to, co się dzieje.
Natarczywy w głowie szept:
„Zmień to, nim oszalejesz”.
Wiem, tak dalej być nie może,
więc korale z jarzębiny założę.
Czerwone jak miłość i odwaga,
Radością być i ze śmiechem żyć.
więc korale z jarzębiny założę.
Czerwone jak miłość i odwaga,
Radością być i ze śmiechem żyć.
A może te zielone z malachitu
niech odmienią smutne dni.
Przyniosą mi odrobinę zachwytu
i będą chronić moje sny.
niech odmienią smutne dni.
Przyniosą mi odrobinę zachwytu
i będą chronić moje sny.
Nie chcę już płakać, pisząc wiersze,
pragnę, by były radosne, weselsze.
Chcę zasłużyć na miano poety,
co roztacza promienne sekrety.
pragnę, by były radosne, weselsze.
Chcę zasłużyć na miano poety,
co roztacza promienne sekrety.
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz