Szukaj na tym blogu

29/05/26

Poranek


Rozerwałam pereł sznur,
nadszedł czas, by rozsypać łzy.
Głęboki oddech, cisza i my…
Już nie – tylko ja i moje sny.
Poranek po bezsennej nocy,
brak zgody na to, co się dzieje.
Natarczywy w głowie szept:
„Zmień to, nim oszalejesz”.
Wiem, tak dalej być nie może,
więc korale z jarzębiny założę.
Czerwone jak miłość i odwaga,
by z radością i śmiechem żyć.
A może te zielone z malachitu
niech odmienią  smutne dni.
Przyniosą mi odrobinę zachwytu
i będą chronić moje sny.
Nie chcę już płakać, pisząc wiersze,
pragnę, by były radosne, weselsze.
Chcę zasłużyć na miano poety,
co roztacza promienne sekrety.

.






Brak komentarzy: