Szukaj na tym blogu

06/05/26

CZEKAJĄC NA SŁOŃCE


Dziś chcę zebrać w wersy smutek, lęk,

który zagościł w oczach dziecięcych.

Nie pytają: „dlaczego ja?”,

szepczą cicho: „niech porwie to licho”.


Bo zaraz za oknem jest plac zabaw,

lecz im sił brakuje, nie biegają,

nie psocą, serduszko im szwankuje.

Dzień miesza się z nocą.


Czekają z nadzieją na cud,

Słońce, co do pokoju się wkradnie.

Na śmiech mamy, gdy w kącikach ust

delikatnie drga.


Radości łzę, nową szansę Bóg da.

I nadejdzie remisji czas

Im tak niewiele trzeba.

Nie mają wyszukanych marzeń,


Nie pragną gwiazdki z nieba.

Tylko by móc, jak inne dzieci,

bawić się bez ograniczeń,

gdy słońce świeci.


 


Brak komentarzy: