Znów siedzę wieczorami, samotna przy oknie.
Czekam kiedy powrócisz , ukoić żal muszę
Zapomniałam dlaczego, w mojej duszy susza.
Każdy myślał o sobie, ale ty nie zmokniesz.
Zawsze mnie przyciągałeś, swym wewnętrznym ogniem.
Wystarczył jeden gest twój, wola się ukruszy.
Jak ćma za tobą lecę, w mroku się poruszam.
Na koniec świata pójdę, tylko dziś przyjdź do mnie.
Daleko stąd jest ogród, i dom nasz niewielki,
Mleczna Droga wieczorem, do gwiazd nas zabiera.
Wino, muzyka, taniec, szczęścia są kropelką.
W walcu wiruje świat, trosk więcej nie zbieraj.
Okres burz już nadchodzi, niepokoji wszelkich.
Przemija stan euforii, ta miłość umiera,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz