W głowie kłębiły się obrazy,
tyle miał ich do pokazania.
Wciąż świeże zamysły, widoki,
kolejne problemy do rozwiązania.
tyle miał ich do pokazania.
Wciąż świeże zamysły, widoki,
kolejne problemy do rozwiązania.
Malował, lecz jakże inaczej –
obrazy nie budziły zachwytu.
Mówili, że są pokraczne,
brakowało im wdzięku i blichtru.
obrazy nie budziły zachwytu.
Mówili, że są pokraczne,
brakowało im wdzięku i blichtru.
Wciąż nowe tworzył portrety,
smutna twarz z nich spoglądała –
lustrzana, mistrza niedocenionego,
któremu bieda w oczy zaglądała.
smutna twarz z nich spoglądała –
lustrzana, mistrza niedocenionego,
któremu bieda w oczy zaglądała.
W swym szaleństwie i niezrozumieniu,
w trybie życia, jaki wiódł latami,
w lęku przed ciągłym odrzuceniem –
buty malował i noce z gwiazdami.
w trybie życia, jaki wiódł latami,
w lęku przed ciągłym odrzuceniem –
buty malował i noce z gwiazdami.
Słoneczniki, irysy i migdałowce,
spokojne wiejskie pejzaże.
W nich szukał ukojenia
Do dziś są obrazami marzeń.
spokojne wiejskie pejzaże.
W nich szukał ukojenia
Do dziś są obrazami marzeń.
Malował swą historię, zrozumienia brakło
by rozczarowanie i gorycz zagłuszyć.
W szale odciął ucho i gdy to nic nie dało,
odebrał sobie życie, by boleć przestało.
by rozczarowanie i gorycz zagłuszyć.
W szale odciął ucho i gdy to nic nie dało,
odebrał sobie życie, by boleć przestało.
Pewnie ślad by po nim zaginął,
bo nieznany był, gdy malował.
Sławę zawdzięcza Joannie,
nie pozwoliła kolekcji zmarnować.
bo nieznany był, gdy malował.
Sławę zawdzięcza Joannie,
nie pozwoliła kolekcji zmarnować.
Minęły lata i standardy się zmieniły,
krzyczące obrazy nabrały mocy i siły.
Już połączenia kolorów nie rażą wcale,
bo krzyczą, są buntem i szałem.
krzyczące obrazy nabrały mocy i siły.
Już połączenia kolorów nie rażą wcale,
bo krzyczą, są buntem i szałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz