Dawno temu kataryniarz
na swoim instrumencie grał,
Opowiadał o dziewczynie,
której pierścionek kiedyś dał.
Śpiewał smutno o miłości,
tej niespełnionej co serce rwie.
Ale także o zazdrości –
bo Zefir też w niej kochał się.
Wraz z obrączką i obietnicą,
darować chciał jej cały świat.
jednak to wietrzyk zabrał wszystko,
bo on jej serce podmuchem skradł.
Rozbawiona, roztańczona,
kwiaty z włosów rwał jej wiatr.
I tylko stary kataryniarz,
z ponurą miną do tańca im grał.
Nikt już dzisiaj jej nie pamięta,
Z wiatrem spleciona pognała w świat.
Pękło serce katarynki,
Melodię niesie po polach wiatr.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz